Cytując Wojtka Samarzowskiego: „Kresowiaków zabito dwa razy, raz siekierami, a raz przez niepamięć” warto pochylić się nad rzezią wołyńską, o której najpierw nie można było mówić, a później przez zapomnienie nie mówiło się. Przez to młodzi ludzie w większości nie mają pojęcia, co działo się na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej w czasie II wojny światowej i co wydarzyło się w niedzielę 11 lipca 1943 roku. Określenie Kresy (Wschodnie) wzbudza zastanowienie, albo najprościej rzecz ujmując niewiedzę.

Na rynku jest wiele książek opisujących stosunki polsko-ukraińskie na przestrzeni dziejów, które prezentują działania Polaków i Ukraińców. Autorzy tych książek próbują odpowiadać o działaniach OUN-UPA, banderowcach, melnykowcach, odpowiadają na wiele zawiłych pytań.

Pisarzem, bardzo głęboko osadzonym w realiach stosunków polsko- ukraińskich jest Marek Koprowski, autor ponad pięćdziesięciu książek – można by rzec, ambasador budowania mostów polsko- ukraińskich. Nagrodzony wieloma nagrodami za badania losów Polaków na wschodzie. W swoich publikacjach Koprowski stara się odkłamywać historię, ukazując przy tym jednocześnie mało znane mechanizmy ukraińskiego ludobójstwa na tle ważnych wydarzeń historycznych, które ukazał w swojej książce ,,Rzeźnicy z OUN-UPA. Bandera, Szeptycki i ludobójstwo Polaków’’.

Autor porusza wiele kwestii, odnosząc się między innymi do ukraińskiego nacjonalizmu, który w wyniku rozpoczęcia II wojny światowej umożliwił jego rozkwit w kręgach ukraińskich. Był to czas kiedy Stefan Bandera wyszedł na wolność, a Kraków stał się ośrodkiem życia społecznego, kulturalnego i politycznego Ukraińców. To tam Ukraińcy zyskali ważność drugich po Niemcach, korzystając z profitów typu: „Tylko dla Niemców i ich sprzymierzeńców”, organizowali kursy militarne dla członków swojej organizacji, a zalążek Ukraińskiego Komitetu na dobre osadził się w krakowskiej greckokatolickiej cerkwi św. Norberta.

Należy wspomnieć, że w tym czasie OUN miał dwóch liderów: Melnyka „spokojny, inteligentny urzędnik” oraz Banderę ,,karierowicz, fanatyk, bandyta”, który nosił w sobie nadzieję, że Adolf Hitler będzie uważał Ukraińców za swoich sojuszników i przy jego wsparciu powstanie samodzielne państwo ukraińskie. Był to dobry czas dla OUN, ponieważ łącząc siły z Niemcami, łatwo było przeprowadzić antypolskie działania i na bazie Legionu Ukraińskiego stworzyć policję ukraińską.

Sen o samostijnej Ukrainie nabierał kolorytu. Plany były dalekosiężne: państwo miało ustalać wysokość zysków, płace, renty, emerytury. Wartość człowieka mierzona miała być poprzez pracę i jego wydajność, bezpłatną służbę zdrowia i oświatę, opiekę nad rodzinami wielodzietnymi. Mniejszości nie były akceptowane, nieukraiński element miał być wyplewiony, a Żydzi nazywani byli wprost- żydokomuną.

Ważnym aspektem poruszanym przez Marka Koprowskiego jest rola i działania arcybiskupa Andrzeja Szeptyckiego, który w owym czasie był jednym z głównych bohaterów nie tylko sceny religijnej, ale także politycznej. Miał wielki wpływ na wiele obszarów życia i był zwolennikiem usunięcia języka polskiego z życia publicznego. Bycie męczennikiem było marzeniem Szeptyckiego, jednakże nie pozwoliła jemu na to Stolica Apostolska.

Warto podkreślić, że Marek Koprowski w swojej książce dokładnie pisze o batalionie Nachtigall, który zasilany był w głównej mierze ukraińskimi zbrodniarzami. Formacja ta w 1941 r. wzięła mi.in udział w pogromie Żydów we Lwowie. Następne pogromy to tylko kwestia czasu: Tarnopol, Klewań i inne mniejsze lub większe miejscowości. Nie mniej jednak najgłośniejszym mordem był ten popełniony na profesorach lwowskich i ich rodzinach 4 lipca 1941 r. oraz w Krzemieńcu i Czarnym Lesie w pobliżu Stanisławowa.
,,Na całą ludność Zachodniej Ukrainy w marcu 1943 r. wydano zbiorowy wyrok śmierci i nakazano do cna wypalić wszystkie wsie zamieszkała przez polskich chłopów”.

I nastała krwawa niedziela na Wołyniu – 11 lipca 1943 r.

Ta niedziela!

W wielu miejscowościach dokonano ludobójstwa. Marek Koprowski precyzyjnie opisuje zbrodnie w Hucie Pieniackiej, Podkamieniu i kilku innych mniejszych miejscowościach.
Książka jest moralnie ciężka do czytania, aczkolwiek napisana prostym i zrozumiałym językiem. Na uwagę zasługuje wydanie książki przez wydawnictwo Replika: twarda oprawa, przyjazny papier, duże litery.

Zachęcam do przeczytania książki i pochylenia się nad pamięcią o rzezi wołyńskiej.

Temat jest bardzo ważny, zwłaszcza współcześnie, kiedy widzimy i mówimy o pojednaniu polsko-ukraińskim. Warto też zwrócić uwagę na to, że nigdy nie dojdzie do pojednania, jeżeli zatai się prawdę o ludobójstwie. Na co warto tu i teraz zwrócić uwagę: „nie o zemstę, lecz o pamięć wołają ofiary”.

Wszystko to po to, żeby historia nie powtórzyła się.

11 lipca jest Narodowym Dniem Pamięci Ofiar Ludobójstwa dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów na obywatelach II Rzeczypospolitej Polskiej. Święto ustanowiono 22 lipca 2016 r. na mocy uchwały Sejmu.

Shopping Cart
Przewiń do góry